Pieśniewski polish
Pieśniewski english


Aktualności


 2007-05-30

Regaty o Puchar starosty Legionowa i Skippi 650 SAAB CUP

Ponad 30-stopniowy upał, jaki nawiedził nas pod koniec maja ( 25-27 maja), na szczęście nie dawał się we znaki żeglarzom na wodzie podczas regat o Puchar Starosty Legionowa oraz SAAB Cup w klasie Skippi 650 tak, jak tysiącom plażowiczów na brzegach Zalewu Zegrzyńskiego. Regaty w Hotelu 500, jak zwykle porządnie zorganizowane przez firmę Sailing Evenats, zgromadziły prawie 60 jachtów w tym aż 17 Skippi 650.
Magnesem jaki przyciągnął tak wiele tych jachtów była też zapewne transmisja telewizyjne w TVN i TVN Meteo. Pogoda nie poskąpiła na szczęście wiatru a nawet burzy. Z jej to powodu pierwszego dnia rozegrano tylko jeden wyścig. W klasie T1, dość licznie obsadzonej ( 9 jachtów), jak zwykle o czołowe miejsca walczyli ci sami: Grzegorz Guzowski na "Lidzie" (Sasanka 620), Andrzej Kęder na "Sztuczce" i niżej podpisany na SPRINCIE (Jumper 19).

W pierwszym wyścigu przy wietrze do 2 B sprawiedliwości stało się zadość. Tym razem błąd popełnił Grzegorz prowadzący z niewielką wprawdzie przewagą nad nami. Pomylił linie startu z linią mety. Wygraliśmy więc trochę psim swędem. Ale w pierwszym niedzielnym wyścigu już nie było przypadku. Przy wietrze do 3B Jumper nie dał szans "Lidzie" i Micro dostosowanym do T1. Niestety, w 3 wyścigu już tak dobrze nie było. I choć prowadziliśmy niemal od startu, to na mecie dopiero 3 miejsce, po Kędrze i Michalskim. Długotrwały szkwał (do 6 B) ze zmianą kierunku wiatru wywiózł nas na niekorzystną stronę trasy. Mówi się trudno.

W 4 wyścigu wiatr nieco osłabł, ale nadal nie schodził poniżej czwórki. Po przestrojeniu łódka znów zaczęła jechać. Byliśmy w czołówce, ale dość niespodziewanie zaczęły szybko pływać dwa micrusy - "Sztuczka" i "Prim". Przed dolną bojką udało się wyprzedzić "Prima". I gdyby nie drobny błąd, a więc pozostawienie go "bez opieki", mielibyśmy 1 miejsce w regatach. Niestety, nie policzyłem punktów. Okazało się, że to drugie 3 miejsce w ostatnim, czwartym wyścigu to pożegnanie z najwyższym podium. Tylko drugie miejsce przy równej ilości punktów z pierwszym. Stąd morał: liczcie na siebie, ale też liczcie dobrze.


  


  













 



Aktualności











Felieton

All right reserved © Jerzy Pieśniewski 2006-2017