Pieśniewski polish
Pieśniewski english


Aktualności


 2007-07-26

Regaty Boatshow I Mistrzostwa Polski

Ciężko się wyrwać z Warszawy, ale się udało. SPRINT (Jumper 19) po wyjęciu i umyciu dna porośniętego grubą "brodą" w mętnych wodach Zalewu Zegrzyńskiego, został załadowany na przyczepę i już po pięciu godzinach niespiesznej jazdy znalazł się w Giżycku. Pierwsze regaty na wodach Niegocina Boatshow, to jakby trening przed najważniejsza imprezą sezonu Mistrzostwami Polski jachtów Kabinowych. Pogoda jak na zamówienie: słońce i wiatr nie przekraczający 3 st. B.

W klasie T1 jednak na starcie konkurentów tyle co na lekarstwo, ale za to jakich: "prezes" Guzowski na Sasance LIDZIE, Calibra 620 NIKITA i TRAPER niesłychanie szybki, zwłaszcza na bardzo słabych wiatrach, Bez 4. W czterech wyścigach jakie zdołano rozegrać w sobotę i niedzielę, najlepsza okazała się NIKITA. My ostatecznie też zmieściliśmy się "na pudle" za LIDĄ. Udało się nam jednak wygrać jeden wyścig gdy przywiała zdrowa trójka. Taki wiatr odpowiada nieco nie dożaglowanemu Jumperowi. Brakuje natomiast i powierzchni żagla i, zwłaszcza, wysokości masztu (tylko 7,50 nad pokładem) przy słabszych wiatrach. Coś za coś. Jak się okazuje Jumper z pełnym ożaglowaniem nie boi nawet 6-tki, ale za cenę niekorzystnego stosunku powierzchni żagli do powierzchni zmoczonej kadłuba, co zmniejsza jego szansę przy słabych wiatrach. Regaty udane z licznymi upominkami od sponsorów, za wyjątkiem ustawienia trasy. Komisja Regatowa uparła się ustawić metę tam gdzie start czyli na pełnym. To wariant dla jachtów z genakerem, halsujących się na kursach pełnych. Nie ma sensu natomiast dla jachtów bez żagla dodatkowego. Ot, płynie się fordewindem, modląc się jedynie by większe jachty z T3 nie przykryły swymi ogromnymi żaglami, bo oznacza to utratę ciężko wywalczonych na halsówce miejsc. Komisja jednak, okazała się wyjątkowo odporna na argumenty. Trzeba by też zadać nieśmiertelne pytanie: nos dla tabakiery czy tabakiera dla nosa? Bez zawodników, nie będzie Komisji Regatowej.

Po trzech dniach przerwy rozpoczęły się Mistrzostwa Polski Jachtów Kabinowych. My zaczęliśmy je, jako jedni z nielicznych, od pomiarów kontrolnych Jumpera. Podczas mierzenia żagli powstały kontrowersje, co jest, a co już nie jest rogiem szotowym. Grot Jumpera bowiem ma kształt nieco katamaranowy z dolnym likiem krótszym niż cięciwa przy pierwszej pełnej listwie. Udało się w końcu przekonać mierniczych. Z obliczeń wynikło, ze mamy tylko 17,46 m2 powierzchni pomiarowej, co pozwala nam ważyć minimum 725 kg. Waga wskazała 730, a więc mamy lekki zapas. Dobalastować musiał natomiast swego Skalara 650 OILERA 2 Marek Kowalski, zazwyczaj pływający w klasie T2. Mimo włożenia w dno dodatkowych obciążników od sztang nadal, jak się okazało, trzeba się z nim liczyć, zwłaszcza powyżej 2 B. Łódka zaprojektowana przeze mnie przed laty została zmodernizowana przez Mariusza Wandasiewicza i poszyta warstwa obłogu mahoniowego. Nie zaszkodziło to jej, a nawet, rzekłbym, pomogło. Do T1 tez wskoczyła następna Calibra 620 MARIBU, stawiając mniejszego grota. W sumie na liście startowej w T1 znalazło się 8 załóg. Nie za dużo jak na regaty rangi mistrzowskiej. Coś niedobrego dzieje się w tych klasach, ale to osobny temat. Za to na Mistrzostwach zjawiła się imponująca ilość Skippi 650 (21 sztuk). Z roku na rok przybywa chętnych do ścigania się w tej niełatwej klasie. Nie powiem, że mnie, jako konstruktora, to nie cieszy. Również Micro przeżywa renesans (patrz news o Mistrzostwach Świata). 17 jachtów w tym dwu łotewskich tej międzynarodowej klasy od dawna nie widziano w Giżycku.

Niestety, Komisja Regatowa uparcie powtórzyła wariant trasy z metą na pełnym. Na dodatek na tej samej trasie kończyły wyścig wszystkie pięć Delphii 24. Co się tam działo. Horrendum. To dziwne, ale Komisja sama chyba lubi sobie strzelić w stopę, bo notowanie na mecie jachtów, których groty są równoległe do linii mety nie należy do najłatwiejszych. Trudno też było zrozumieć intencje Komisji, która w piątek przez dwie godziny trzymała 80 jachtów w ponad 30-stopniowym skwarze , zapewne licząc na silniejszy wiatr, podczas gdy we wszystkich prognozach przewidywano taki właśnie jaki był łaskaw powiać na Niegocinie ( 1 do 2 B). W ten sposób w 6 godzin rozegrano 2 wyścigi. Imponujące. W sobotę natomiast udało się Komisji postawić trasę na "trawniku". Akurat w tym rejonie od wodorostów aż się roiło. I zanim się zorientowaliśmy, że wieziemy na mieczu tzw. szczaw, straciliśmy parę miejsc. Nie my jedni zresztą. Na nic bardzo dobry start, których, przyznaję w tych regatach, mieliśmy nieco za mało. Nasze miejsca w kolejnych wyścigach poświadczają, że SPRINT miał niewielkie szansę na wdrapanie się na pudło. Nie dało się przejechać OILERA 2, który zwłaszcza w niedzielnych dwu wyścigach przy regularnej 5-tce i szkwałach do 25 węzłów był nie do objechania.Za to obroniliśmy bez problemu 4 miejsce ( najgorsze z tych lepszych) przed dużo większą Calibrą MARIBU. W przekroju całych regat klasą dla siebie był Grzegorz Guzowski, niewątpliwie najlepszy żeglarz w tej stawce. Regatowa kindersztuba robi jednak swoje.

Mam parę pomysłów na poprawienie prędkości Jumpera 19 na słabych wiatrach. Czy "wydadzą" ? Zobaczymy w następnych regatach.

Optymistycznym akcentem zakończył się start dwu Jumperów 550 Prima w klasie Micro cruiser (startowalo 12 jachtów). OILER pod sterem Mariusza Wandasiewicza zdobył tytuł vice mistrza Polski. Potwierdziło się więc, że drugie miejsce Jumpera w Mistrzostwach Świata w Warnemunde nie było przypadkiem. Jacht zaprojektowany przeze mnie przed 15 laty nadal dysponuje dużym potencjałem prędkości zwłaszcza przy silnym wietrze i zafalowanym akwenie. Wiatrów słabych też się nie boi. W Skippi 650 w międzynarodowej obsadzie (załogi z Niemiec i Ukrainy) nadal trwa dobra passa załogi Pawła Oskroby z Warszawskiej Spójni. Wygrał bez większych problemów.

Pełne wyniki Mistrzostw Polski można znaleźć na stronie PPJK http://www.ppjk.pl/

foto: S.Czarnocki, J.Klawiński i J.Pieśniewski



  


  




foto: S.Czarnocki, J.Klawiński i J.Pieśniewski








 



Aktualności











Felieton

All right reserved © Jerzy Pieśniewski 2006-2017