Pieśniewski polish
Pieśniewski english


Aktualności


 2007-11-23

Ostatnie Boatshow w Łodzi

Ostatnia wystawa jachtów Boatshow w Łodzi okazała się ostatnią... w Łodzi. Organizatorzy zapowiedzieli jej przeniesienie od przyszłego roku do Poznania na tereny Międzynarodowych Targów. Z jednej strony lepiej, bo już dawno w Łodzi wypłynęła z jedynej hali do namiotowych "dostawek", z drugiej zaś gorzej, ze względu na centralne położenie Łodzi. Do Poznania jakoś nie po drodze, przynajmniej tym z innych niż zachodnie krańców Polski. Bliżej natomiast wystawcom i klientom zza zachodniej granicy. I na to chyba liczą organizatorzy. Migracja Targów oznacza jednak złamania pewnej tradycji i pozbawienie miasta i jego środowiska ważnej imprezy nie tylko wystawowej, ale również integracyjnej. Szkoda.

W tym roku rzeczywiście wystawcy dopisali. Jak nigdy ogromna konkurencja do nagrody targów w kategorii jachtów żaglowych. Na Boatshow pokazało się aż 7 dużych to znaczy ponad 8-metrowych jachtów z czego 5, jeśli uwzględnić niemal 8-metrowa Philę 780, miało swe krajowe premiery. Po raz pierwszy stocznia Dalpol Jacht z Siemianowic Śląskich pokazała mego nowego Phobosa 29. Został dobrze przyjęty, zwłaszcza przez firmy czarterowe. Zdaniem Jury na nagrodę zasłużył jacht Maximus. Trzeba powiedzieć wprost, że większość fachowców, z którymi rozmawiałem, co najmniej zdziwił ten werdykt. Nie tylko moim zdaniem nagroda należała się nowemu Tesowi Magnum choćby za nowoczesny design wnętrza, zrywający z tradycyjną zabudową (patrz galeria). Nagrodzony jacht, najdelikatniej mówiąc, nie grzeszy oryginalnością. Sylwetka nadbudówki Maximusa, a zwłaszcza bulaje jakoś dziwnie przypominają to co zaprojektowałem 15 lat temu i kontynuuje nadal np. w obu Jumperach ( 19 i 550 Prima) oraz w nowym Phobosie 29. Kształt bulajów, to jeden z wyróżników jachtu, silny akcent podkreślający design pokładu. Konstruktor Daszkiewicz ("Jachty z klasą" ale bez skrupułów) przekroczył wyraźnie granice dozwolonej inspiracji. Każdy z projektantów wypracowuje swój styl. Jak nazwać kogoś, kto go anektuje, nie siląc się choćby na minimalne zmiany?

Spore tłumy gromadziły się nie tylko przy nowym 8-etrowym Tesie, Phobosie 29, Cobrze 33 ( ponad 10m długości) firmy Rufi czy też Phili 780, ale również przy jedynym reprezentancie niewielkich jachtów jakim była debiutująca na targach Katana 20 (6 m długości). Wysoce oryginalny i dobrze wykonany ten jachcik ma takielunek żywcem zdjęty z australijskiego skifa (obrotowy przegięty jak łuk maszt, mały fok), szeroką jak wrota stodoły zejściówkę i patentowe jarzmo steru, dzięki któremu płetwę podnosi się poruszając rumplem. Niestety, ta eksplozja pomysłów, z których spora część to typowe "kwiatki do kożucha", kosztuje (prawie 60 tys. zł), a poza tym nie wiadomo jak będzie pływać zwłaszcza przy słabszych wiatrach. Warto bowiem zwrócić uwagę na ekstremalne położenie miecza. Nie wszystko co służy wnętrzu, służy również poprawnemu zachowaniu się jachtu zwłaszcza niewielkiego. Bywa, że wprost przeciwnie.

Niestety, wiele czynników subiektywnych i obiektywnych sprawiło, że nie udało się pokazać na Targach mego Terceta 20. Będzie go można ujrzeć dopiero w Warszawie na "Wiatr i Woda". To już wkrótce, bo w marcu.


  


  


  


  


  


  


  










 



Aktualności











Felieton

All right reserved © Jerzy Pieśniewski 2006-2017