Pieśniewski polish
Pieśniewski english


Aktualności


 2012-10-03

Regaty, regaty... i po regatach

W tym roku udało się tylko częściowo wykonać plan udziału w regatach. Po Mistrzostwach Polski przywieźliśmy Focusa 730 na Zegrze. Niezwłocznie nakleiliśmy mu nazwę, krótką i "aerodynamiczną" - WIR .

Plany przewidywały starty co tydzień, ale brak wolnego czasu Aleksa i Lucka oraz moje samopoczucie radykalnie je zweryfikowały. Ostatecznie udało się wystartować w dwu imprezach za to najważniejszych na "oceanie zegrzyńskim": w Mistrzostwach Warszawy oraz w regatach o Puchar Szefa Sztabu Generalnego WP.

Mistrzostwa Warszawy (1-2.09 Nieporęt) - organizator Warszawsko- Mazowiecki OZŻ

Nie ma się do czego przyczepić pod względem organizacyjnym. Przydałby się może jednak pomiar masy jachtów i powierzchni żagli. Dotyczy to przynajmniej jednego jachtu, który notorycznie nie pojawia się na imprezach, gdzie istnieje możliwość weryfikacji masy.

Pogoda w sobotę bez grama słońca, z wiatrem nie przekraczającym 3 B (średnio 2 B), za to , jak to na Zegrzu, z mocnymi odkrętkami. Nie udało mi się ich wyczuć w pierwszym wyścigu, co zaowocowało kiepskim 5-tym miejscem. W drugim natomiast zdecydowałem się na zupełnie inną niż wszyscy opcję, żeglując po starcie w prawo. Lewy hals "wydał" znakomicie. Na górnej bojce byliśmy pierwsi z wszystkich klas turystycznych i Tang, razem z czołówką Skippich 650. Dystans do pozostałych jachtów z klasy T2 był na tyle duży, że nie zdołały nas dogonić na pełnych, mimo że jako pierwsze łapały szkwały. Była to bardzo ważna wygrana. W trzecim sobotnim wyścigu nie poszło już tak dobrze, również z powodu lekko sknoconego i spóźnionego startu. Znów piąte miejsce. Po pierwszym dniu regat, nieoczekiwanie, dzięki wygranemu wyścigowi znaleźliśmy się na 3 miejscu.

Sobotnie wieczorne przyjęcie przygotowane przez organizatorów należało do najlepszych w jakich zdarzyło mi się uczestniczyć. Było smacznie i niczego nie zabrakło. Brawo.

W niedziele wypogodziło się... i przestało wiać. Plaża. Po dwu prawie godzinach czekania sędzia Jarek Bazylko zwinął flagi. Koniec regat i tym samym zostajemy "na pudle" na jego trzecim stopniu. Nieźle, mimo że jacht wymaga jeszcze wiele pracy, w tym montażu nowej windy mieczowej.

Regaty o Puchar Szefa sztabu Generalnego (28-29.09 klub WAT)

Koniec września przyniósł pogodę "żeglarską": słońce i wiatr niekiedy w nadmiarze. Jeszcze w sobotę nie przekraczał 4 B. Za to w niedzielę "dał popalić": w szkwałach jego prędkość dochodziła do 25 węzłów.

Sobotnie wyścigi zaczęliśmy od 4 miejsca. Start nie był zbyt udany, a i na trasie popełniliśmy sporo błędów. Santana na swym prostokątnym grocie odjeżdżała wszystkim bez problemu. Następny wyścig już wyraźnie lepszy, tak pod względem startu jak i taktyki. Wygrywa dość niespodziewanie ale zasłużenie Jacek Kotkiewicz na Pulsarze (Focus 730).

W ostatnim sobotnim wyścigu wiatr tężeje do regularnej trójki z porywami do 4 B. To wyraźnie nam odpowiada. Na mecie wyprzedza nas tylko Santana.

W niedziele "ocean zegrzyński" zapienił się. Regularnie wiało 5 B ze szkwałami do 6 B. Właśnie one dały się we znaki załogom. Były wywrotki złamane maszty i stery. W pierwszym niedzielnym wyścigu ster stracił Pulsar. Nam się udało dopłynąć do mety w całości i to na drugim miejscu. Przyznaję, że mieliśmy chwile wahania, czy nie wrócić do portu, bo szkwały się nasilały, ale szybkie obliczenie punktów skłoniło nas do powrotu na start. Nie mogliśmy odpuścić Kardynałowi (Storm 22). Opłaciło się. Wprawdzie, nie bez problemów, ale wygraliśmy ten wyścig, tym samym zapewniając sobie drugie miejsce w całych regatach.

Trzeba oddać sprawiedliwość organizatorom, że te 11-te z koli regaty robi z wojskową precyzją i solidnością. Były one wyjątkowe, również dlatego, że wszyscy ścigali się za darmo. Zrezygnowano z wpisowego, kompensując to sobie brakiem "cateringu". To na pewno dobre, godne naśladowania rozwiązanie. W klubowym barze można było zjeść dobrze i za małe pieniądze. Puchary dla 3 pierwszych w klasie także były niebanalne. Nie zabrakło też losowanych wśród uczestników nagród.

Niestety, były to już ostatnie regaty w sezonie, jak zawsze, zbyt krótkim.


  













 



Aktualności











Felieton

All right reserved © Jerzy Pieśniewski 2006-2017